Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości 

"BIERZEMY REMIS W CIEMNO"

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Spotkanie w ramach 15 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy Dolcanem Ząbki i Podlasiem Sokołów Podlaski zakończyło się bezbramkowym remisem. Najchętniej na tych słowach zakończyłbym opisywanie boiskowych wydarzeń, ale coś mi podpowiada, że mecz z przedostatnią aktualnie drużyną ligowej tabeli bardzo wiele może nauczyć naszych zawodników. Zobaczyli, albo zobaczą gdy zapoznają się z zapisem wideo tego spotkania, jak nie powinni grać, a to na przyszłość może się okazać wiedza wprost bezcenna.

 

Mecz z drużyną, która przegrała siedem ostatnich ligowych spotkań, w trzech ostatnich tracąc w sumie aż dziesięć goli i nie strzelając choćby jednego, w oczach ząbkowskich kibiców miał być "spacerkiem po parku". Szybko strzelamy pierwszego gola, poprawiamy drugim i patrzymy, co los przyniesie. Los okazał się jednak na tyle przewrotny, że już w 3. minucie to goście mogli objąć prowadzenie. Po podaniu z głębi pola w sytuacji sam na sam z Damianem Krzyżewskim znalazł się Tomasz Grochowski, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i nasi obrońcy zdołali wybić piłkę na aut bramkowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, który był efektem tej akcji i strzale głową Marcina Siedleckiego piłkę zmierzającą w okienko nasz bramkarz z najwyższym trudem zdołał wybić nad poprzeczkę. Te dwie sytuacje wpłynęły mobilizująco na postawę naszej drużyny. Przenieśli grę nieco wyżej i zaczęli wymieniać bardzo wiele podań w środku boiska. Tego typu granie co prawda nie przybliżało ich do pola karnego gości, ale też nie pozwalały Podlasiu na stwarzanie kolejnych groźnych sytuacji pod naszą bramką. Niestety tylko o czasu. W 20. minucie meczu po przechwycie piłki w doskonałej sytuacji znalazł się Siedlecki. Dynamicznie wbiegł z piłką w pole karne i zamiast strzelać zagubił się w zupełnie niepotrzebnym dryblingu, który pozwolił wrócić naszym obrońcom i zażegnać niebezpieczeństwo.

Kilka minut później miała miejsce chyba najlepsza okazja na strzelenia gola przez naszą drużynę. Wymiana krótkich podań po lewej stronie boiska pomiędzy Dariuszem Dadaczem i Pawłem Nowickim zakończona została dokładną "wrzutką" w pole karne gości tego ostatniego, ale strzał głową Patryka Szeligi był zbyt lekki i na dodatek skierowany niemal dokładnie w ręce Konrada Kotowskiego. Na bramkę gości strzelali w późniejszych minutach jeszcze Nowacki, którego uderzenie z rzutu wolnego, poszybowało tuż obok spojenia słupka z poprzeczką, Łukasz Stanisławski, który po dynamicznym rajdzie lewą flanką trafił w boczną siatkę oraz Marcin Stańczyk, którego strzał z dystansu w doliczonym czasie gry pierwszej połowy sprawił bardzo dużo kłopotów bramkarzowi gości.

Po zmianie stron goście zastosowali bardzo ciekawą taktykę. Ustawieni w pobliżu linii środkowej boiska Grochowski, Siedlecki i Przemysław Głowacz nastawili się niemal wyłącznie na przechwyty piłki, co okazało się niezwykle efektywne. Ilość strat notowanych przez naszą drużynę była wprost niespotykana. Po przejęciu piłki goście przeprowadzali błyskawiczne kontrataki, które najczęściej kończone były groźnymi strzałami. Wielokrotnie strzały wspomnianych wyżej zawodników, wspomaganych czasami przez Jakuba Nowotniaka były blokowane przez obrońców, bądź bronione przez Krzyżewskiego. W pewnym momencie ilość sytuacji stwarzanych przez Podlasie była tak duża, że jeden z obecnych na trybunach kibiców wygłosił półgłosem uwagę, którą pozwoliłem sobie sparafrazować w tytule: "Każdy inny wynik, poza porażką bierzemy w ciemno!".

Mimo zdecydowanej różnicy w ilości stwarzonych sytuacji pobramkowych, naszej drużynie nie sposób odmówić ambicji. Ewidentnie bardzo niewiele im w tym meczu wychodziło, grali chaotycznie i niedokładnie, ale czasami... rodziły się z tego niezłe sytuacje na zdobycie prowadzenia. Tak było choćby w 55. minucie, gdy strzelając w dogodnej sytuacji Stanisławski ponownie trafił w boczną siatkę, czy też dwadzieścia minut później, gdy po rzucie rożnym Stańczyk odegrał piłkę do tyłu, a uderzenie z linii pola karnego nabiegającego Grzegorza Krystosiaka zostało zablokowane przez sokołowskich obrońców.

Podobnie jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej ostatni groźny strzał został oddany przez Stańczyka, który dokładnie przymierzył z rzutu wolnego, egzekwowanego z odległości ok. 25 metrów. Bramkarz gości sobie tylko znanym sposobem zdołał końcami palców wybić piłkę, która zmierzała tuż przy słupku do bramki.

Stara piłkarska prawda głosi, że "Jeżeli nie możesz wygrać, to przynajmniej zremisuj". Bierzemy zatem ten remis i jestem przekonany, że w realiach tego konkretnego meczu powinniśmy się z niego cieszyć. Mogło być zdecydowanie gorzej.

 

 

Dolcan Ząbki – Podlasie Sokołów Podlaski   0:0

Ząbki, 22.10.2016 Widzów: ok. 100

Dolcan: Krzyżewski – Dadacz, Krystosiak, Bochenek, Szulakowski – Krajewski (62' Pakuła), Nowacki, Żukiewicz (44' Dąbrowski), Stańczyk, Stanisławski (77' Hebda) – Szeliga.         Trener: Grzegorz Szeliga

Podlasie: Kotowski – Goś, Buga (44' Przybyszewski), Horowicz, Klimczuk – Komycz, Davydovskij, Fabisiak – Grochowski (90' Puzan!!! - rezerwowy bramkarz), Siedlecki – Głowacz.     Trener: Rafał Marcyniuk

Żółte kartki: Komycz, Goś (Polasie).

Sędziował: Jarosław Gromek (WS Radom).

Relacja LIVE!

[ live.dolcanzabki.com ]

Następny mecz


-

Sponsor główny

Miasto Ząbki

Partner honorowy

Partnerzy

Partnerzy techniczni


Projekt graficzny: Paweł Lewandowski
Kod: patrolez Patryk Pham Quoc

 

Copyright © 2012 Dolcan Ząbki & Jędrzej Janus Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.